Pierwsze minuty finałowego spotkania nie przyniosły wielu klarownych sytuacji. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a oba zespoły skupiały się przede wszystkim na zabezpieczeniu defensywy. W 20. minucie po raz pierwszy groźniej zrobiło się pod bramką rywali. Bartłomiej Siudaj znalazł sobie miejsce przed polem karnym, ruszył z piłką kilka metrów i zdecydował się na strzał, jednak uderzenie nie sprawiło większych problemów bramkarzowi Orląt.
Dziewięć minut później gospodarze objęli prowadzenie. Po składnej akcji piłkę do siatki skierował Vicente Ferreira Santos Gustavo i Podlasie musiało odrabiać straty. Nasi zawodnicy szybko ruszyli do ataku. W 34. minucie po zamieszaniu w polu karnym i główce Adriana Wnuka piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców oraz poprzeczki, po czym wyszła na rzut rożny. Chwilę przed przerwą swoich sił spróbował także Jan Mróz, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez defensywę rywali. Końcówka pierwszej połowy upłynęła pod znakiem naszych ataków, jednak brakowało skutecznego wykończenia.
Po zmianie stron mecz zrobił się bardziej nerwowy i twardy. Nie brakowało walki w środku pola oraz licznych przepychanek. W 48. minucie Tomasz Andrzejuk oddał strzał głową nad poprzeczką, a chwilę później niecelnie uderzał również Dominik Maluga. Orlęta odpowiedziały próbą Marcela Obroślaka, którego strzał minął naszą bramkę.
Podlasie konsekwentnie szukało wyrównania. W 59. minucie efektowną przewrotką próbował zaskoczyć bramkarza Jarosław Kosieradzki, jednak piłka nie miała wystarczającej siły. Kilka minut później z dystansu uderzał Jan Mróz, lecz futbolówka po rykoszecie trafiła w ręce Jakuba Kowyni. Swoich okazji szukał również Kosieradzki, ale defensywa rywali skutecznie neutralizowała nasze próby.
Najlepszą sytuację na doprowadzenie do remisu mieliśmy w 75. minucie. Po błędzie obrońcy Orląt piłkę przejął Jarosław Kosieradzki i znalazł się sam na sam z bramkarzem, jednak golkiper rywali wygrał ten pojedynek. Chwilę później z dystansu próbował jeszcze Kacper Jakóbczyk, ale piłka poszybowała obok bramki.
Końcówka meczu toczyła się niemal wyłącznie pod polem karnym Orląt. Nasz zespół raz po raz posyłał piłkę w okolice bramki rywali, jednak brakowało odrobiny szczęścia i skuteczności. Swojej szansy przewrotką szukał Mateusz Konaszewski, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Rywale mogli zamknąć mecz kontratakiem Dominika Rycaja, jednak Oskar Jeż pewnie interweniował.
Mimo doliczonych siedmiu minut wynik nie uległ już zmianie. Po końcowym gwizdku to Orlęta Radzyń Podlaski mogły cieszyć się ze zdobycia Pucharu Polski LZPN. Naszej drużynie należą się jednak słowa uznania za walkę i zaangażowanie do ostatniego gwizdka.
Podlasie: Jeż - Dmitruk, Konaszewski, Nojszewski, Mróz, Andrzejuk, Orzechowski, Maluga (90+ Grochowski), Kopytov (46 Jakóbczyk), Wnuk (58 Urbański), Kosieradzki.


